Orlen / Strona 84 - Stenogram z 66. posiedzenia Komisji Śledczej
Tak.
Poseł Konstanty Miodowicz:
A proszę pana, co legło u podstawy zatrudnienia w koncernie żon i innych członków
rodziny panów Hińczy, Pruszyńskiego i Siemiątkowskiego? I od razu rodzi się pytanie o
to, ile to kosztowało akcjonariuszy, czyli o wynagrodzenie wymienionych osób. I jeszcze
jedno. Czy tego rodzaju praktyka nie była przejawem zachowań korupcyjnych? Bo
otwiera się pytanie: jakie korzyści czerpał Zarząd PKN Orlen z racji powyższych działań?
Pan Andrzej Macenowicz:
Odpowiadam, panie pośle. Po pierwsze, samego faktu zatrudnienia, abstrahuję od
osób, na tych stanowiskach nie można ujmować w kategoriach, ile to kosztowało
firmę, bo jakby nie był Kowalski, to byłby Nowak na tym stanowisku.
Poseł Konstanty Miodowicz:
Dlaczego Kowalski, a nie Nowak?
Pan Andrzej Macenowicz:
Proszę mi... No, to jest kwestia, zaraz właśnie na to pytanie odpowiem panu
posłowi w tej chwili, proszę mnie dobrze zrozumieć, sprawę. Nazwiska osób, które
pan wymienił, nie były pracownikami PKN Orlen, której politykę, za której politykę
personalną to ja ponoszę odpowiedzialność, i żeby być dobrze zrozumianym, że nie
stosuję tu metody ?nie ja, a kolega? ? zarówno jedna pani, jak i druga były
pracownikami spółki niezależnej, joint venture, gdzie jest 50% tylko udziału PKN
Orlen, firmy Basell, rządzącej się własnymi prawami, rządzącej się własnym statutem.
I to pytanie właściwym jest do odpowiedzi zarząd tej spółki, składający się z dwóch
przedstawicieli firmy Bas? i dwóch, powiedzmy, dwoje przedstawicieli z naszej
strony. W tej była pani Hińcza, jako członek zarządu odpowiedzialnego za sprawy
finansowe. Więc mówię, żeby nie stosować kelnerskiej metody ?pokazuję na kolegę?,
ale ja nie mogę ? nie miałem i w dalszym ciągu nie mam żadnego wpływu na to, kto w
danej spółce jest przyjmowany.
Poseł Konstanty Miodowicz:
Czy podzieli pan wyrażoną już wcześniej przeze mnie opinię, że tego rodzaju
praktyki zatrącają o korupcję?